Oczyszczanie duszy

 

Mówiłam o codziennych , prostych, wizualnych czynnościach pomagających na bieżąco oczyszczać naszą podświadomość. Bardzo ważne jest natychmiastowe niwelowanie złych emocji poprzez sugestię, afirmację, zabieg wizualny (np. klaskanie),czy dołączanie "załączników" do danej sytuacji (zob. "Bycie panem swoich myśli"). Niemniej równie ważne, jak nie ważniejsze, jest oczyszczanie naszej sfery duchowej, czyli duszy.
Nie posiadam określonego zdania, co do miejsca, gdzie zamieszkuje nasza dusza; umówmy się, ze dusza jest to połączenie podświadomości, świadomości, nadświadomości, z umysłem i duchem, oraz zasobem energetycznym, jakie te wszystkie składniki wytwarzają. Biorąc pod uwagę takie połączenie; oczyszczanie tylko umysłu i podlegającym mu, nad, pod, i świadomości, to tak jak odinstalowywanie programu z systemu komputerowego, bez usunięcia pozostałych po nim śmieci.
Mówiłam, że podświadomość to główne zbiorowisko naszych uczuć, często nielogicznych, jednak; zwłaszcza u osób uduchowionych (i nie tylko), często słyszy się o tzw. "ciężarze na duszy". Zazwyczaj "ciężar", czuje się w okolicach żołądka. Taki duchowy ból, to nic innego, jak owe "resztki", które mimo, częstego świadomego oczyszczania umysłu, tkwią w naszej duszy, jako toksyczny zasób energii.
Wytłumaczę to na przykładzie:

W codziennym życiu, uczestniczymy w różnych sytuacjach, często nieprzyjemnych, które jesteśmy w stanie rozwiązywać fizycznie (świadomie), a także umysłowo (oczyszczenie podświadomości). Jednak za każdym razem, czy to w sytuacjach dobrych, czy złych, wytwarza się energia, o odpowiednim zabarwieniu (dobra, zła), która, mimo fizycznego usunięcia problemu(wyrzucenia, bądź "nadpisania" załącznikiem) , nadal w nas tkwi tworząc takie zasoby energetyczne, o jakim zabarwieniu ją otrzymaliśmy, bądź wytworzyliśmy sami.
Czyli np., przebywając długo w niezbyt miłej atmosferze, mimo świadomego "olania" sprawy , wytwarzamy w sobie, bądź przyjmujemy z zewnątrz (nieświadomie) toksyczną energię, która wypala nas od środka.
Inny przykład:
Wystarczy jednorazowy "atak" osoby mającej wobec nas złe intencje (niekonieczny kontakt fizyczny), czyli jej złe myśli na nasz temat, prowadzi do tzw. sprzedaży "syfu"(negatywnej energii) na rzecz naszej osoby. Co dzieje się dalej, łatwo stwierdzić; niewyjaśnione osłabnięcie, uciekająca siła życiowa. Do takiego stanu, można się równie dobrze doprowadzić samemu; poprzez świadome, lub nie wytwarzanie zła, złych (niezdrowych) sytuacji, także właśnie poprzez "sprzedawanie" komuś "syfu". Mało, kto wie, że myśl to energia, ale niestety, bądź stety; tak właśnie jest.
Do czynników kształtujących własną niekorzystną energię można zaliczyć m.in.:
- smutek, żal, nienawiść, poczucie winy, negatywne podejście do życia.

Zbyt długotrwałe, przyjmowanie, bądź "sprzedawanie" negatywnej energii (w tym przypadku działa zasada; co zasiejesz...) prowadzi do stanu, określanego przeze mnie "dołem", czyli stanu ogólnego zniechęcenia, obojętności wobec życia. Często zdarza się tak, że choć świadomie myślimy, że postępujemy dobrze wobec innych, a także oni wobec nas nas, ów "dół" może nas dopaść zupełnie niespodziewanie (należy wykluczyć rozstrojenie hormonalne), przy czym nie jesteśmy w stanie określić powodów jego powstania, tym bardziej tego jak sobie z nim poradzić. Często taki "dół", o ile nie uporamy się z nim w porę, może nas doprowadzić do samozagłady, czyli takiego pragnienia śmierci, że często będąc już na jej skraju dochodzi do samobójstwa. Większość samobójców, zginęło wyłącznie z powodu owego bólu energetycznego na duszy, nie zaś z powodu niestabilności psychicznej.

Jak sobie z tym radzić?

No cóż, z pewnością nie wystarczy się totalnie wyluzować (np. medytacją), aby tak jak w przypadku oczyszczania umysłu, uzyskać jego spokój.
I tak samo "leczenie" duszy, po długotrwałym przyjmowaniu złej energii, nie jest takie proste.
O ile nastąpił jednorazowy "atak" na naszą duszę, czyli ktoś przesłał nam złą energię, bądź wytworzyliśmy ją sami i od razu zauważyliśmy ten fakt; zabieg będzie nieco prostszy.
W zasadzie najsilniejszą bronią w tym przypadku, jest naładowanie się miłością (zob. dział "Duchowość" - Miłość). Miłość neutralizuje złą energię, a także dodatkowo zabezpiecza nas na dłuższy czas, przed ponownym jej powstaniem.
W sytuacji, gdy zła energia zagnieździła się w nas od dłuższego czasu, miłość praktycznie ma niewielkie szanse wygranej, gdyż, co najwyżej spowoduje pogorszenie naszego stanu.
W zasadzie chodzi, o to, aby jak najbardziej się "zdołować", czyli wręcz świadomie przypominać sobie wszystkie złe sytuacje, po to, aby przeważona szala złej energii w końcu znalazła ujście. I o ile, świadomie źle czujemy się z owym "syfem" na duszy, prawdopodobnie poprzez dorzucenie "oliwy do ognia", nastąpi reakcja oczyszczania duszy, w sposób dla każdego indywidualny.
Ja proponuję, już na wstępie, gdy czujemy "ból" duchowy, czyli ciężar na żołądku, zaprogramować najbardziej optymalną dla nas metodę oczyszczania.
Czyli, kiedy czujemy, że "to" nadchodzi, należy powtarzać w myślach regułkę o podobnej treści:
"Dokonuję samooczyszczenia duszy, ze wszystkich negatywnych wpływów, zarówno własnych, jak i tych z zewnątrz. Zła energia wyjdzie ze mnie w postaci.......(tu każdy podaje własny sposób, np. w formie płaczu, drgawek itp.)"
Niech się nikt nie zdziwi jeśli po takiej czynności, będzie się musiał udać zaraz do wc;]
Każdy organizm, różnie pozbywa się złej energii, a najlepiej właśnie zaprogramować ów sposób, po to, by znać cały proces oczyszczania.
Ostrzegam, przed zbyt długotrwałym przeciąganiem stanu obojętności, w jaki możemy popaść, jeśli odpowiednio wcześnie nie zareagujemy.
Osobom nadto wrażliwym i nie tylko, które często doznają wpływu negatywnej energii, polecam oprócz powyższego zabiegu, zwrócić do "Góry", z prośbą o pomoc, w samooczyszczaniu.
Najczęściej po oczyszczeniu duszy, następuje spadek sił życiowych, ale to normalne i krótkotrwałe. Zazwyczaj przez jakiś czas jesteśmy obojętni, ale w sensie dobrym; i czujemy ulgę na "duszy" właśnie;]
Po odzyskaniu energii, dobrze jest naładować się miłością, właśnie po to, aby na jakiś czas zabezpieczyć się przed negatywnymi wpływami.

Jeszcze parę słów dla osób, które w większości zatruwają się własnym "syfem".
Jeżeli zdajemy sobie sprawę, że wytworzona przez nas zła energia, pochodzi głównie ze złych zdarzeń, do jakich sami doprowadziliśmy, oprócz standardowego zabiegu oczyszczania, należałoby przeprowadzić zabieg wybaczania, czyli w zależności od przeżytych sytuacji, należy bądź to wybaczyć sobie, bądź innym, także w przypadku, jeśli kogoś skrzywdziliśmy, bądź siebie, należy, o ile to możliwe, jak najszybciej te osoby przeprosić (także Boga), jeśli nie na "żywo", to przynajmniej w myślach. Długotrwałe noszenie poczucia krzywdy, bądź wyrzutów sumienia, także powoduje powstanie w nas złej energii, która m.in. sprawia, że nienawidzimy bądź to siebie, bądź osoby przez nas skrzywdzone.
Dlatego wybaczenie i przeproszenie, także zdejmuje nam ciężar z serca. I tak, jak po oczyszczeniu, sami ładujemy się miłością, osobom, wobec których postąpiliśmy nie w porządku, także należałoby, odrobinę tej miłości przesłać.